piątek, 14 października 2011

Masakraaa! ;o

Hej ludzie... Dodaję posta z komóreczki, więc nie będzie edycji czcionki lub coś. Cóż... w czwartek po lekcjach wyszłam tylko z psem, a Gwiazdunia drze sie do mnie. Podchodzę. Deskarz, Gwiazdunia, Dzikus... wow. Dobra, przesuwamy kicker'a. Ja mówię:
Skacze z Pepperowa, suńcie tyłki! ;p
No dobra, rozpędzam sie i skacze...
; jeb w kicker'a ;
Wszyscy w brecht , xD
W końcu to epickie było! No dobra, leże na kickerze , z nogami u góry , smycz sie mi zaplatala , wiec wzięłam nogę przykurczylam ( druga miałam na prosto wyciągniętą ) i co? i fikołek do tylu, hahahaha. A Dzikus :

Kur..., czemu nie nagralem?!
Ja: no racja, to było epickie i sie nie powtórzy. XD

Dobra, gadalismy sobie trochę. i idzie nasz 'ukochany' kumpel - Kaszub. -,-
najgorszy platfus w szkole... wrawr.
Deskarz powiedział ; 'po co on tu idzie?'
Ja pokrecilam tylko nieświadomie głowa. Jeeez, potem mi próbował psa udusić, to go kopnelam. Nie zniose, podkreślam NIE ZNIOSĘ jak ktoś krzywdzi mojego psa. Jeeez, jestem wykończona. Lecę, wiecie.

CYA! ;*
// w poniedziałek wam napisze troszkę o tym deskarzu, gwiazduni, dzikusie, krowku, ogrzycy, ciastorku... ale to w poniedziałek! ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz