No i Ogrzyca naściemniała mu , on mnie znów setny raz przeprosił... Ona do mnie podeszła i mówi
Ty pizdo! Jak mogłaś zabrać mi mojego (tu podała imię, ale ja nie podaję ; ))?! Dobrze wiesz frajerko, że go kocham!!! Śmieciaro jedna! Jak możesz, zniszczę Cię! Po szkole zobaczysz, pożałujesz, że mi go zabierasz!!!, No a Pysiulek stał za nią i to słyszał. Jak mnie zwyzywała prosto w moją uśmiechniętą i radosną twarz, byłam taka szczęśliwa, potem serio myślałam, że go przytulę, ale darowałam sobie, chyba nawet dobrze. Po prostu mnie tak wtedy szczęście ogarnęło, że serio, miło mi się tak zrobiło. Szkoda, że codziennie się z nim kłócę i zawsze jest to samo, ale cóż.
Urok przyjaźni z chłopakiem.
Tylko jak się go spytać, czy on mnie... ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz