czwartek, 13 października 2011

Jeez, właśnie wróciłam... Od razu usiadłam do kompa, żeby wam coś napisać.
Co zrobiłam głupiego dzisiaj? Znalazłam scyzoryk. Bumer (taki debil!) oczywiście chciał mnie kopnąć w twarz, jak wchodziłam po schodach (on stał u góry, a ja szłam z dołu), a ja miałam scyzora i dla beki podstawiłam mu pod twarz. Dialog? (J to ja, K - Krowa).


K: Co to?
J: A nie widać? Mini-nóż.
K: Po co Ci?
J: <podstawiłam sobie pod gardło i wykonałam ruch, jakbym poderżnęła sobie gardło>
Po prostu... Gratuluję mu. Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo odeszłam... Nie wziął tego na serio, na pewno. Dlatego odeszłam za róg i wzięłam lekko po ręce przejechałam scyzorykiem i zaczęłam krzyczeć (specjalnie oczywiście!). Rzeczywiście, pociekła mi krew. Ale nic się nie stało, nikt nie podszedł, ani nie zareagował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz